Na początek coś odemnie... Mam aż ok.120 wyświetleń, za które bardzo dziękuję...ale...nadal nie znam waszych opinii na temat tego bloga, więc co mi strzeli do głowy, to będę dodawała :)
Skupię siębardziej na imaginach, bo w tej ankiecie jest chyba 5 głosów na imaginy i 0 na reszte, więc...
______________________________________________________________________________
Taki troszkę smutny o Zayn'ie, ale z happy end'em:
Zayn kazał ci przyjść do parku o 23.30, ale ty powiedziałaś, że nie przyjdziesz, bo boisz się chodzić nocą sama, jednak Zayn przekonał cię, powiedział, że to dla niego bardzo ważne. Wyszłaś równiutko o 23.30, pomyślałaś że skoro to dla niego takie ważne, to zaczeka. Szłaś ciemną ścieżką w parku, modląc się, żeb na nikogo nie trafić i żeby nic ci się nie stało...ale chyba zaczęłaś się modlić za późno, bo trafiłaś na grópkę, nie wyglądających za smpatycznie, chłopaków. Złapali cię i zaczeli obmacywać, całować po twarzy i lizać, a kiedy zaczęłaś się wyrywać i krzyczeć, jeden z nich uderzył cię w twarz jeden, potem jeszcze kilka razy, mimo tego nie przestałaś krzyczeć. Zauważyłaś jakąś postać biegnącą w waszym kierunku i krzyczącą między innymi "Puśćcie ją! Odwalcie się od niej!" i takie tam... To był Zayn. Zaczął okładać ich pięściami. Jeden z chłopaków, by zdenerwować Zayna uderzył cię w głowę na tyle mocno, żebyś straciła przytomność. Obudziłaś się w szpitalu i pierwsze co ujżałaś, to Zayn śpiący przy twoim łóżku i trzymającego twoją dłoń. Najwyraźniej poczuł jak się poruszasz, bo natychmiast się obudził.
Zayn: [T.I.]! Wreszcie się obudziłaś!
Ty: A jak długo spałam?
Zayn: ...dwa...dwa miesiące...
Ty: Co?! I nie mów mi, że siedziałeś przy mnie przez ten cały czas.
Zayn: Nie...raz na jakiś czas musiałem przecież wyjść do łazienki. Ale teraz już nigdy cię nie opuszczę. Zostane z tobą do końca. I przepraszam, bo to wszystko moja wina. Naprawde nie wiedziałem, że to siętak skończy... chciałem to zrobić w oryginalny sposób i przez mojągłupotę tutaj jesteś. To przezemnie...*nie dokończył*
Ty: Zayn, to nie twoja wina...najwyraźniej tak musiało być.
Zayn: Przestań! Gdyby nie ten mój głupi pomysł, byłabyś zdrowa! Jak ja będę żył bez twojego ślicznego uśmiechu, twojego spojżenia, zapachu, głosu...Jak ja będę żył bez ciebie?
Ty: Zayn, ale ja cię nie zostawię.
Zayn: Ty...ty nie wiesz wszystkiego...
Ty: Co to znaczy?
Zayn: Lekarz powiedział, że masz uszkodzony mózg i...nie zostało ci wiele czasu...
Zaynowi popłynęły łzy po twarzy, ty usiadłaś i mocno go przytuliłaś...
Zayn: Przepraszam...
Ty: Zayn, wszystko będzie dobrze.
Mijały kolejne miesiące, a z tobą było coraz gorzej...zaczął dopadać cię paralirz, więc zaczęłaś się rechabilitować. A później było już tylko lepiej. Teraz jesteś już prawie zdrowa...
Zayn: Kochanie...?
Ty: Tak?
Zayn: Wtedy...zanim przezemnie wylądowałaś w szpitalu...chciałem cię o coś zapytać...*klęka przed tobą i wyciąga pierścionek zaręczynowy* Wyjdziesz za mnie?
Zgadzasz się, a za trzy miesiące bierzecie ślub, a ... w drodze do świata żywych jest malutki Malik :)
_______________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się podobało...starałam się jak tylko mogłam, ale zostawiłam go w oryginalnej wersji, bez przeróbek.... może wam sięnie podobać, ale ja jestem z siebie bardzo dumna. Proszę piszcie w komentarzach czy wam się podobało! Nie wiem czy mam pisać smutne, czy wesołe imaginy, a może takie średnie? Pomóżcie mi!
znów fajowskoo . <3
OdpowiedzUsuńdziękuję :) nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że ktoś to wogóle czyta ;p
Usuńja śledzę twój blog bez przerwy . ! xx
UsuńTeraz patrzę na tą ankietę i chciałam zagłosować na opowiadania i imaginy . ; )) <3 Powodzenia w pisaniu . Mam nadzieję, że jutro coś dodasz .. Goodnight xx
Usuńmiło mi :) będę dodawać, jak będe miała czas, bo opowiadanie pisze na poczekaniu, a imaginy mam w zeszycie ;D
Usuń